Zatem powróciłem. Z fenomenalnej wyprawy do miasta Karakowa. Zdjęć za dużo nie zrobiłem, bo miałem inne sprawy na głowie. Jak zwykle firma nie traktowała mojego wolnego jak urlop i byłem bombardowany od rana do nocy telefonami (projektor im coś nie działał). W końcu w trakcie zwiedzania krakowskiej starówki wyciszyłem telefon i już więcej nie odbierałem. Zwiedziliśmy: Wawel, Rynek, Kazimierz i ogródki. Nocne życie Krakowa wygląda zupełnie inaczej niż Poznańskie. Tam w środku tygodnia nie zamykają klubów o 23, ani nie wypraszają z ogródków. No i w klubie FOLIA były rewelacyjne drinki(Malibu Sunrise, Mojito, Bitter-Sweet Mojito, Jack Daniels on the Rocks, Sex on the Beach). No i ceny porównywalne z tymi co obowiązują w Poznaniu.
W drodze powrotnej gdzie pociąg TLK, którym podróżowaliśmy zamienił się w bezpłatną saunę nie obyło się bez przygód. W Katowicach dosiadła się do nas wyjątkowa pasażerka. Nie miała z kim pogadać i dopadła nas. Opowiadała, że ma ksywkę “wisła” albo “czarna” i pracuje w ochronie państwa. Ponadto zawodowo nurkowała, stworzyła w Polsce internet, miała w torebce kamizelkę kuloodporną, strzelała na Bałkanach, znała osobiście Kukuczkę, płakała widząc ludzką tragedię w Iraku. Co więcej ma męża boxera i ma sprawę karną za pobicie własnego męża. Mafii się nie bała, a rów jej już kopali. Znała najlepszego mecenasa w Poznaniu i darła i wyrzucała otrzymane mandaty. Nadto miała złotą odznakę. Nie pytałem czy klubu Polsatu. Idąc dalej w jej monolog można było się dowiedzieć, że jej matka właśnie umiera. I tu pojawiła się nieścisłość w jej wypowiedzi, gdyż chwilę później stwierdziła, że teraz musi ją kremować. Po prostu Chuck Norris w spódnicy, który dba o bezpieczeństwo naszego kraju. I będzie dbała jeszcze przez 8 lat bo dopiero wtedy pójdzie na urlop.
Ludzie. Jeśli bierzecie cokolwiek: to to odstawcie. Jeżeli jesteście skłonni brać: nie róbcie tego. Jeżeli was to nie obchodzi? To skończycie tak jak ona. Zdjęcia załaduje wieczorem.