Everyday Normal Guy 2 0

Jesienna paranoja 0

Dalej walczę z samym sobą. Nie wiem już absolutnie czego chcę. Przewartościowałem swój system wartości i skończyła mi się w nim skala. Zmiany jakie w moim życiu postępują przytłaczają mnie coraz mocniej. Nie wiem jak pozbierać myśli. Jedyne co mogę teraz robić to skupić się na pracy.

Pracy? Na tym co zostało mi w grudniu do roboty bo firma się skończyła. Zatem doszły mi nowe problemy. Preludium sesji, a ja będę zapierdalał za marne grosze na okresie próbnym tylko po to żeby dostać się na etat. Inne rozwiązania? Własna firma? Nie. ZUS zje mnie po 2 latach. Freelance? Za mało samodyscypliny jest we mnie. A lekarstwa na lenistwo nikt nie znalazł. Co gorsza jaka to przyjemność z pracy na własny rachunek gdy dobrze wiesz, że cała gaża idzie na poczet długów. Kolejny start w wyścigu szczurów mnie nie bawi, ale za coś trzeba te papierosy i kawę kupić rano na stacji benzynowej.

Nie chce ranić. Nie chce wykorzystywać. A co robię? Uprawiam najzwyklejszą w świecie hipokryzję. Czemu to robię? Boje się samotności? Żyję w świecie gdzie nowe odpowiedzi rodzą tylko nowe pytania. Nie wiem już kim jestem. Kim będę nigdy nie wiedziałem. Zamykam się w klatce własnej paranoi. Autyzm? Może coś w tym być. Czy potrafię poczuć coś innego niż gorycz porażki? Zapewne, ale nie w tym życiu. Pytasz się czy przynieść żyletki? Nie dziękuje, aż takim tchórzem nie jestem żeby się poddać. Co mi daje tą wewnętrzną siłę? Może wiara w lepsze jutro. Ktoś mówił że było ono wczoraj? Może i miał racje, ale żyjąc w beznadziei ze świadomością jak głęboko w tym gównie siedzimy można już tylko psychotropy brać.

Po co dziele się tym wszystkim? Określonego celu nie ma, mnie osobiście wystarczy, że jedna osoba znajdzie dzięki nim chwilę na refleksję nad własnym życiem.